Klub miłośników turystyki kamperowej - CamperTeam
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Nasza Chorwacja 2010
Autor Wiadomość
Camper Diem 
Kombatant


Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 01 Wrz 2007
Piwa: 59/73
Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
Wysłany: 2010-08-21, 20:07   

jury, cykada wygląda podobno tak http://pl.wikipedia.org/wiki/Cykadowate
i fakt, to ona nam grała :ok

to na zdjęciu to najprawdopodobniej szarańcza. jeśli masz sprawdzone informacje to napisz proszę :spoko
_________________
Camper Diem!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Camper Diem 
Kombatant


Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 01 Wrz 2007
Piwa: 59/73
Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
Wysłany: 2010-08-22, 14:54   

na koniec Hvaru... albo jeszcze dalej ;-)

rano rozstaliśmy się z towarzyszami podróży i wyjechaliśmy ku zachodniemu krańcowi wyspy, w okolice miasta Hvar. prowadzi do niego odnowiona droga oraz tunel



najpierw chcieliśmy zatrzymać się na niedużym rodzinnym campingu Milna położonym kilka kilometrów od stolicy wyspy (w samym Hvarze nie ma campingu), ale nie było miejsca na dużego kampera. z trudem zawróciliśmy i pojechaliśmy na oddalony o 4 km od Hvaru camping Vira (N 43 11 30,4 E 16 25 48,0). Ten całkowicie odnowiony ośrodek polecany jest przez najznamienitsze organizacje karawaningowe, np. ACSI, dla członków których oferuje zresztą rabaty, dla innych ma, niestety, „znakomite” ceny. niemniej stardard bardzo wysoki, camping chyba wart swojej ceny

najpierw zrobiliśmy serwis kampera, a potem znaleźliśmy parcelę z widokiem na zatokę



w naszym sąsiedztwie sami Niemcy oraz jeden bus zagospodarowany na kampera z Czech



zaczynałem już planować podróż powrotną, zainspirowany trasą proponowaną przez Endiego, za co niniejszym bardzo dziękuję :-)



czas nam mijał na obserwowaniu jednostek pływających po zatoce...





ptaków władających lądem po drugiej stronie zatoki (na zdjęciu siedzą na skałach)



naszą uwagę przykuwały owady, prawdopodobnie szarańcze



dziewczynki zajęły się sztuką ;-)





w zabawie przeszkadzał im miejscowy kot, którego w końcu przegoniliśmy, jak w ferworze zabawy zaczął nam dziurawić obrus



podczas każdego wyjazdu dziewczyny ozdabiają nam obrus jak tylko go rozłożymy, tutaj użyły do tego celu m.in. skorupy jeżowca



sam camping bardzo nam się podobał, sensownie i estetycznie zagospodarowany









camping jest na tyle duży, że konieczne były tablice informacyjne



znajduje się tutaj ładny plac zabaw



ciepła woda w łazienkach z kolektorów słonecznych



plaża jest bardzo ładna, najbardziej podobała nam się wcześnie rano, pusta...





można wtedy bez ograniczeń korzystać z trampoliny



cennik plażowych atrakcji dla orientacji



dla chętnych pole do minigolfa, atrakcyjnie zlokalizowane



w ciągu dnia poszliśmy do wody, największą frajdę dzieciom sprawiały zjeżdżalnie





niezmiennie cieszyło zbieranie muszelek, stąd mamy ich najwięcej

_________________
Camper Diem!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Camper Diem 
Kombatant


Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 01 Wrz 2007
Piwa: 59/73
Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
Wysłany: 2010-08-22, 18:38   

wycieczka do miasteczka

z campingu do miasteczka kursuje bus, bilety kupuje się w recepcji



po przyjeździe w oczy rzuciły nam się stragany. zabudowania miejskie zaprojektowane tak, by nie zaburzać ich piękna ;-)



w pobliżu znajduje się targ. nie grzeszy urodą, ale będzie nam się dobrze kojarzyć, bo skosztowaliśmy tutaj kilku rodzajów sera kupując prawie kilogram specjału z wyspy Pag, w którym się zakochaliśmy jeszcze w Trogirze. handlarze kusili nas: maslinowo ulje, prsut, vino, ale nie daliśmy im się :-)



weszliśmy w wąskie uliczki, zaglądając tu i tam ;-)



rozpoczęliśmy wspinaczkę do górującej nad miastem twierdzy Spanjola.



urokliwa kapliczka



musieliśmy wspinać się po stromych schodach naprawdę wysoko









dalsza droga wiodła parkową alejką, bogato zadrzewioną i ukwieconą











widzieliśmy kwitnącą agawę...



wspinaczka dobiegła końca. nie wchodziliśmy do środka





chciałem spojrzeć na miasto spod samej twierdzy, ale dojście niezbyt bezpieczne



widoki z góry były między innymi takie





w okolicy twierdzy wypatrzyliśmy samostan



schody na dół...



oryginalna okiennica-żaluzja



centrum Hvaru nas zachwyciło









w agencji Jadroliniji kupiliśmy bilety na jutrzejszy prom ze Stari Grad do Rijeki. były drogie, więc symbolicznie postanowiliśmy nie jeść obiadu na mieście (jakby to coś zmieniło ;-) ). dzieci musiały coś zjeść więc dzisiaj miały kolejny dzień dziecka- na obiad lody i pączki, z którymi tańczyły na centralnym placu :-)



piękne samochody spotykaliśmy w każdym zakątku Chorwacji



kot obecny nawet w reklamie



te prawdziwe też nas zachwycały





wróciliśmy na camping. na kolację zjedliśmy makaron, a potem winogrona. cisza, spokój...



ostatni wieczór na wyspie. żal, że wyprawa już się kończy...



oprócz księżyca noc rozświetlały nam nasze lampki solarne

_________________
Camper Diem!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Camper Diem 
Kombatant


Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 01 Wrz 2007
Piwa: 59/73
Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
Wysłany: 2010-08-23, 06:17   

13.30 do Rijeki

2 doby na Camp Vira kosztowały nas 663 kuny, to najdroższy camping na naszej trasie! zrobiliśmy serwis i odjechaliśmy do Stari Grad. kampera zaparkowaliśmy na campingu Jurjevac, na którym gościliśmy kilka dni temu



Endi jeszcze biwakował, Duduś już wyjechał do Polski, camping prawie pusty... my tymczasem poszliśmy zwiedzić miasto, bo poprzednim razem nie do końca nam się to udało





obejrzeliśmy samostan



zauważyliśmy subtelną kapliczkę...



stary dzwon, zdjęty z remontowanej wieży kościoła...



duże wrażenie zrobił zakład fryzjerski, czas zatrzymał się tu kilkadziesiąt lat temu :-)



koty, wszędzie koty...







przed wyjazdem na prom chcieliśmy zjeść śniadanie, ale większość restauracji czynna od 12.00





znaleźliśmy w końcu lokal, zamówiliśmy pizzę (bardzo smaczna) i pożegnalne piwo



pojechaliśmy na prom. było zdecydowanie za wcześnie, ale przejmował nas strach, że się spóźnimy ;-) o tej porze byliśmy jednymi z nielicznych oczekujących na rejs



najpierw udaliśmy się na zakupy do Konzuma, potem wypiliśmy kawę w pobliskiej knajpce. czas płynął leniwie...



auta zjeżdżały się bardzo powoli



po parkingu błąkał się oczywiście kot



na horyzoncie pojawiły się statki. oprócz naszego prom z Ancony



w międzyczasie przyjechał Endi, zdążył mi jeszcze pokazać na mapie dokładną trasę powrotną przez Niemcy



z Włoch przypłynęło sporo kamperów







w międzyczasie rozładowano nasz prom i zostaliśmy jako pierwsi wywołani do wjazdu





statek w średnim standardzie, troszkę zaniedbany



zanieśliśmy rzeczy do kabiny i wyszliśmy na pokład

wypłynęliśmy punktualnie zabierając ze sobą piękne wspomnienia



wielokrotnie mijaliśmy lokalne promy



po trzech godzinach wpłynęliśmy do Splitu



ten rejs był prezentem dla naszych córek, nocna podróż statkiem to było ich marzenie. nic dziwnego, że cieszyły się jak... dzieci :-)



na statku był plac zabaw, czyli suchy basen z piłkami (ale bez piłek) oraz bujanka



kawa i lody w pustej kawiarni



kolacja w restauracji była smaczna i stosunkowo niedroga



wychodziliśmy jeszcze potem na pokład, ale szarzało, dziewczynki zrobiły się senne. położyliśmy je spać, zasnęły jak aniołki





sami jeszcze trochę posiedzieliśmy na rufie, aż zapadły zupełne ciemności

_________________
Camper Diem!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Camper Diem 
Kombatant


Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 01 Wrz 2007
Piwa: 59/73
Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
Wysłany: 2010-08-23, 10:15   

pożegnanie z Chorwacją

noc minęła nam spokojnie. w promowej kabinie podobnie jak w kuszetce pociągu PKP relacji Gdańsk-Katowice, którym w marcu jechaliśmy po naszego kampera, było trochę za ciepło. wielka szkoda, że Jadrolinija nie oferuje znanego np. z rejsów z Włoch do Grecji systemu "camp on board", który umożliwia m.in. spanie w kamperach. nie narzekamy jednak na podróż, chociaż wibracje i hałas, były w pewnym sensie dokuczliwe. nie narzekamy, bo większość spała na zawnętrznych ławkach, na karimatach na podłodze, a nawet w nieużywanym suchym basenie dla dzieci. najsprytniejsi, w tym nasz Endi, zajęli wygodne kanapy w salonie. na przyszłość wiemy, że bez kabiny da się podróżować nawet z dziećmi, tylko trzeba zadbać o miejsca, czyli pasażerowie kampera wchodzą pieszo (trzeba mieć osobne bilety) i zajmują miejsca, bo najpierw wchodzą i wychodzą piesi. minusem jest tylko to, że ktoś zawsze musi pilnować dobytku, podczas gdy kabinę zamykamy na klucz. różnica w cenie stosunkowo niewielka

zaczynało świtać



bogini Jutrzenka pomalowała góry na różowo



spokój bezchmurnego nieba zakłócały tylko mknące samoloty



to był najpiękniejszy wschód słońca w Chorwacji, może dlatego, że jedyny, którego nie przespaliśmy ;-)



dziewczynki się obudziły. ubraliśmy je, bo na pokładzie chłód.





w oddali zaczęła majaczyć Rijeka, tymczasem ruszyliśmy do restauracji na śniadanie, które było w cenie kuszetki. oczywiście szwedzki stół, całkiem bogaty i smaczny

po śniadaniu zaczęliśmy się pakować, bo widzieliśmy już wejście do portu



Rijeka od strony morza to blokowiska, które delikatnie mówiąc nas nie zachwyciły



prom dopłynął bezpiecznie do celu, może pomógł mu patron?



długo oczekiwaliśmy na otwarcie pokładu samochodowego, w końcu otwarto grodzie i mogliśmy schodzić na dół. piesi zaczęli gromadzić się przy wrotach



udaliśmy się do kampera. tutaj pożegnaliśmy znajomych z Kołobrzegu, którzy najbliższe kilka-kilkanaście dni mieli spędzić na Istrii





w końcu wrota zaczynają się otwierać i zaczyna do nas docierać światło słoneczne



dla wszystkich trwa to zbyt długo. tutaj nie ma już cudownej atmosfery chorwackiej prowincji :-(



wyjeżdżając ze statku musimy przeciskać się przez grupki pieszych



na lądzie duży ruch



w sumie nie zdziwiło nas, że parkujące samochody zablokowały wyjazd z terminala ;-)



po kilku minutach stwierdziliśmy, że Rijeka ma swój klimat i pewnie też może się podobać









dopiero teraz rozpoczęliśmy naszą drogę do domu...
_________________
Camper Diem!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Endi 
Kombatant


Twój sprzęt: LaLunia II / Mobilvetta K-yacht MH 85
Nazwa załogi: PaPi Team
Pomógł: 18 razy
Dołączył: 05 Paź 2008
Piwa: 311/484
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2010-08-24, 21:48   

Witaj affa !
Cieszę się, że skorzystałeś z moich sugesti co do wyboru trasy i przejazdu, szczególnie przez Austrię.
Przejazd wydaje się zupełnie oczywisty i prosty i tak właśnie jest w przypadku camperów do 3,5 t. Natomiast w Twoim jak i moim przypadku nasze „miłości” przekraczają dość znacznie tę wagę. Wcale nie oznacza, że są przez to jakieś nieforemne czy ociężałe. Wręcz przeciwnie, są zgrabniunie a w górach „figlują” jeszcze, że …ho..ho !! :)
Ale jeśli chodzi o przejazd Austrii - autostradą to jest to dość kosztowne, np. Salzburg – Villach i przejście do Słowenii wraz z tunelem Karawanken to wydatek około 70 EU w jedną stronę. Natomiast jazda landstrasse np. Kufstein – Plockenpass – Tolmetzzo Włochy to 10 EU. Wariant nie jest zbyt szybki ale bardzo widokowy i krajoznawczy.
Wracając do Chorwacji to i ja chciałbym podziękować …ale Twojej żonie :roza: , która podała nam przepis na muszllęę. Jeszcze nie próbowałem sam, ale wiem, że jest dobry i jak tylko dostane te muszle w hurtowni…toooo, - oblizuję już palce. :szeroki_usmiech
Hvar, który tak interesująco przedstawiłeś w foto-relacji nas również zauroczył a jego cudne zatoczki szczególnie pozostaną nam w pamięci gdyż tym razem spędziliśmy dużo czasu z łódką na wodzie. To w jakiś sposób pozwalało znieść te - upały. Na wyspie zwiedziliśmy niemalże te same miejsca co Wy. Nam dodatkowo udało się nacieszyć, liliowymi polami lawendy.
Lawędową fotkę dedykuję – wszystkim oglądającym. :kwiatek2

Pozdrowienia dla małżonki :spoko i całuski dla dziewczynek :bukiet:

Zapach lawendy.JPG
Plik ściągnięto 8260 raz(y) 176,1 KB

_________________
Najpiękniejsze hobby świata !
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Camper Diem 
Kombatant


Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 01 Wrz 2007
Piwa: 59/73
Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
Wysłany: 2010-08-25, 17:26   

Endi napisał/a:
Cieszę się, że skorzystałeś z moich sugesti co do wyboru trasy i przejazdu, szczególnie przez Austrię

jak dla mnie trasa ta jest dużo ładniejsza niż inne warianty- zakochałem się w kwietniu w Alpach i już :wyszczerzony:

Endi napisał/a:
jego cudne zatoczki szczególnie pozostaną nam w pamięci gdyż tym razem spędziliśmy dużo czasu z łódką na wodzie. To w jakiś sposób pozwalało znieść te - upały. Na wyspie zwiedziliśmy niemalże te same miejsca co Wy. Nam dodatkowo udało się nacieszyć, liliowymi polami lawendy

niestety nie popływaliśmy sobie, bo byliśmy w towarzystwie i czas spędzaliśmy razem, ale w przyszłym roku już sobie nie odmówimy

Twój przykład dowodzi również, że warto wypożyczyć auto i dojechać w miejsca gdzie kamperem trudno się dostać...

a przez tunel Zavala/Pitve, o którym Daniel Stus pisał jechałeś? podobno robi jeszcze większe wrażenie niż droga z Sucuraj do Stari Grad :shock:

Endi napisał/a:
Pozdrowienia dla małżonki i całuski dla dziewczynek

dziękuję za pozdrowienia i pozdrawiam wzajemnie :ok

do zobaczenia być może za rok, w Chorwacji, albo innym ciepłym kraju :spoko
_________________
Camper Diem!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Camper Diem 
Kombatant


Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 01 Wrz 2007
Piwa: 59/73
Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
Wysłany: 2010-08-25, 21:01   

długa droga do domu

z Rijeki ruszyliśmy na Opatiję, a potem drogą nr 8 do Rupa, stąd do Sapjane (granica ze Słowenią). droga minęła szybko, Chorwację żegnaliśmy z wielkim smutkiem

Słowenia nie zauroczyła nas, nic dziwnego, że Słoweńcy pędzą latem nad chorwackie morze... jadąc drogą nr 7 bardzo szybko dotarliśmy do granicy z Włochami



dalej kierowaliśmy się na Basovizza, Villa Opicina, Prosecco i omijając Trieste drogą nr 14 na Moncalfone, a stąd drogą nr 305 na Udine



większość dróg ma wspaniałą nawierzchnię





pozostałe drogi i tak są lepsze i bezpieczniejsze niż w Polsce. nawet wąskie drogi w małych miasteczkach...



Włochy mamy w planach, ale nie takie jakie widzieliśmy przez większość czasu za oknem



w końcu na horyzoncie pojawiły się góry



za Udine wjechaliśmy na drogę nr 13 i jechaliśmy aż do miejscowości Carnia. góry stawały się coraz wyższe, a nasze auto zaczęło się dziwnie zachowywać... silnik zaczął się dławić na wysokich obrotach, ale nie przestawał pracować, dlatego zdecydowałem się kontynuować jazdę





nie chcieliśmy się zatrzymywać, mimo mnóstwa ciekawych miejsc po drodze. męczyła nas tylko jedna myśl: jechać, jechać... dojechać!







objawy wskazywały na paliwo, przypomniałem sobie tankowanie na pełnej samochodów, ale obskurnej stacji w Opuzen na Chorwacji. zacząłem podejrzewać zapychający się filtr paliwa, ale szybko porzuciłem te myśli, gdyż wymieniałem go ledwie miesiąc wcześniej. jechaliśmy więc dalej drogą 52 do Tolmezzo, a potem 52bis na Plockenpass









auto traciło moc, zaczęły się problemy z niewyłączającym się wentylatorem (awaria przekaźnika). przestałem korzystać z klimatyzacji, żeby trochę odciążyć silnik. myślałem sobie, że turbina nawala, ale samochód ciągle jechał, nie chciałem decydować zbyt pochopnie o skorzystaniu z assistance

zaczęło się ostre wspinanie na przełęcz, droga wielokrotnie zawijała





co chwila betonowe osłony przed lawinami i krótkie tunele







nasza prędkość momentami spadała do niecałych 30 km/h, byliśmy już naprawdę wysoko





robiliśmy co chwila przerwy, żeby dać oddech silnikowi i... przepuścić jadący za nami sznurek pojazdów





z Plockenpass zaczęliśmy zjeżdżać w dół, nawierzchnia coraz gorsza. samochód słabł, zaczęliśmy myśleć o warsztacie. dalsza droga biegła do Kotschach, potem nr 110 do Oberdrauburg i nr 100 do Lienz



nasz zdenerwowany sytuacją rodzinny fotograf przestał robić zdjęcia, utrwalił jedynie m.in. niesamowity kolor wzburzonej wody rzeki Isel...



w Alpach zakochaliśmy się podczas naszej ostatniej podróży, więc mimo nerwowej sytuacji z wielką przyjemnością obserwowaliśmy otoczenie



dojechaliśmy w okolice masywu Grossglockner, by z wielkim strachem wjechać w 5 km tunel... wyjechaliśmy w końcu z drugiej strony, a po kilkunastu kilometrach w Mittershill skierowaliśmy się drogą nr 161 na Kitzbuhel. tutaj podjechaliśmy do jednego, a potem kolejnego warsztatu, w końcu mechanik stwierdził, że turbina pada. nie do końca chciałem w to wierzyć, ale ustaliliśmy z nim wspólnie żeby jechać, powoli jechać...

za Kitzbuhel, a przed St.Johann skręciliśmy w lewo, w drogę 178 na Kufstein. w samym Kufstein skierowaliśmy się na granicę z Niemcami do Kiefersfelden, a potem do niemieckiej autobany!

mijaliśmy po drodze piękny zamek, ale bardziej emocjonowaliśmy się pracą silnika :-(



ponieważ jeszcze we Włoszech przestaliśmy używać klimatyzacji, a upał na dworze był niemiłosierny, żona co chwilę zmieniała mi ręczniki, którymi chłodziłem głowę...



jazda po autostradzie samochodem z trudem rozpędzającym się do 60 km/h na prostej drodze nie była łatwa, ale apogeum osiągnęliśmy na stromych podjazdach w kierunku Monachium, gdzie nasza prędkość w skrajnym momencie wynosiła 23 km/h. obtrąbieni na wszelkie możliwe sposoby zjechaliśmy za Rosenheim na drogę krajową, biegnącą wzdłuż autostrady, dzięki czemu ominęliśmy autostradę w okresie szczytu. w końcu musieliśmy na nią wrócić, ale wkrótce zrobiliśmy sobie postój na którymś rasthofie. lody, odpoczynek, potem kolacja, bajka... położyliśmy dzieci spać i ruszyliśmy dalej. silnik przez pewien czas pracował równo, ale w końcu wszystko wróciło do normy. zmęczony zatrzymałem się na noc na stacji paliw tuż przed dawną granicą niemiecko-niemiecką
_________________
Camper Diem!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Camper Diem 
Kombatant


Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 01 Wrz 2007
Piwa: 59/73
Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
Wysłany: 2010-08-31, 21:04   

na tym się kończy relacja. końcowy etap mało spektakularny, w dodatku minął nam na nasłuchiwaniu silnika :placze2

ostatni nocleg w Polsce opisaliśmy tutaj http://www.camperteam.pl/...ic.php?p=173377

Chorwację wspominamy do teraz jako wspaniały kraj na wakacje
wedle różnych opinii dostarcza podobnych atrakcji jak włoskie wybrzeże Adriatyku za ciągle mniejsze pieniądze
nie nadaje się dla kamperowców, którym camping ogranicza wolność
jest idealna dla osób, które poczucie bezpieczeństwa przedkładają ponad wszystko

to nasz pierwszy "południowy" wyjazd, więc nie mamy własnych punktów odniesienia, ale intuicja podpowiada, że mimo iż to nie jest nasza wymarzona Toskania to stanie się ważnym kierunkiem naszych przyszłych wyjazdów. nie będziemy tutaj przyjeżdżać zwiedzać, ale pomieszkać, cieszyć się ciepłym morzem, najadać się do syta świeżymi rybami i owocami morza, nie zapominając o domowych wyrobach (oliwa, wino).

Chorwacjo do zobaczenia za rok :spoko
_________________
Camper Diem!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl szczegóły
Tadeusz 
Administrator
CamperPapa


Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy
Dołączył: 06 Lis 2007
Piwa: 1610/2356
Skąd: Otwock
Wysłany: 2010-08-31, 21:39   

Babaffa i Affa, za tę opowieść i ilustracje do niej, za swadę i ciekawy przekaz, a wreszcie za ciepło bijące z tej relacji i uczynienie córeczek głównymi bohaterkami, polubiłem Was jeszcze bardziej. Nie mam, póki co, innej możliwości wyrażenia uznania jak tylko postawienie wirtualnego piwa. Czynię to z przyjemnością. :) :spoko

Chociaż znam dokładnie Chorwację, dzięki Wam zobaczyłem ją jeszcze raz, jakoś inaczej, bo Waszymi oczami. Dziękuję. :roza:
_________________
W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Camper Diem 
Kombatant


Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 01 Wrz 2007
Piwa: 59/73
Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
Wysłany: 2010-08-31, 21:49   

Tadeusz napisał/a:
Chociaż znam dokładnie Chorwację, dzięki Wam zobaczyłem ją jeszcze raz, jakoś inaczej, bo Waszymi oczami.

również uwielbiam poznawać świat cudzymi oczami i konfrontować z tym co sam widziałem/zobaczę :spoko
_________________
Camper Diem!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
wbobowski 
Kombatant
moder


Twój sprzęt: Dethleffs Globetrotter I-645 DB Ducato 2,5TDI
Nazwa załogi: Bobosie
Pomógł: 15 razy
Dołączył: 18 Lut 2008
Piwa: 353/135
Skąd: Lublin - Dąbrowica
Wysłany: 2010-09-05, 23:28   

Fajna relacja, taka jaką lubię. Najważniejsze fakty w treści, której nie może być za dużo. Za to zdjęć nigdy za dużo. I oczywiście namiary GPS, które sobie spisałem.

A że córcie są głównymi bohaterkami, to dobrze Tadziu wiesz, że to normalka. U nas teraz na zdjęciach rodzinnych też głównie wnuki.
_________________
Włodek i Ela

Nasze kamperki
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Dembomen 
weteran


Twój sprzęt: KOMEDIA Fiat-Detleffs Globetrotter 2,5D 1989
Nazwa załogi: Dembomenki
Pomógł: 2 razy
Dołączył: 07 Mar 2008
Piwa: 23/24
Skąd: Ełk
Wysłany: 2010-09-06, 02:43   

Hej!

Świetna relacja, pozdrawiamy :spoko

Hej!
_________________
Misiek
Świat jest piękny,tylko my go psujemy!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jury 
zaawansowany


Twój sprzęt: N-126 za Lancia Ypsilon
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 20 Lis 2009
Piwa: 3/2
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-09-06, 08:38   

affa napisał/a:
jury, cykada wygląda podobno tak http://pl.wikipedia.org/wiki/Cykadowate
i fakt, to ona nam grała :ok

to na zdjęciu to najprawdopodobniej szarańcza. jeśli masz sprawdzone informacje to napisz proszę :spoko


To przeczytaj dokładnie podpis pod tym zdjęciem który mówi że jest to linienie. A ten owad na Twoim zdjęciu jest CYKADĄ
_________________

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Camper Diem 
Kombatant


Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy
Dołączył: 01 Wrz 2007
Piwa: 59/73
Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
Wysłany: 2010-09-06, 09:29   

jury, na zdjęciach które oglądałem cykada była obła, a szarańcza podłużna, dlatego założyłem, że owadem spotkanym w HR była szarańcza, ale skoro jesteś pewien to przyjmuję, że widziałem cykadę. w sumie się cieszę, bo chciałem zobaczyć cykadę nie szarańczę :spoko
_________________
Camper Diem!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
*** Facebook/CamperTeam ***