 |
|
|
Nasza Chorwacja 2010 |
| Autor |
Wiadomość |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2010-08-22, 14:54
|
|
|
na koniec Hvaru... albo jeszcze dalej ;-)
rano rozstaliśmy się z towarzyszami podróży i wyjechaliśmy ku zachodniemu krańcowi wyspy, w okolice miasta Hvar. prowadzi do niego odnowiona droga oraz tunel
najpierw chcieliśmy zatrzymać się na niedużym rodzinnym campingu Milna położonym kilka kilometrów od stolicy wyspy (w samym Hvarze nie ma campingu), ale nie było miejsca na dużego kampera. z trudem zawróciliśmy i pojechaliśmy na oddalony o 4 km od Hvaru camping Vira (N 43 11 30,4 E 16 25 48,0). Ten całkowicie odnowiony ośrodek polecany jest przez najznamienitsze organizacje karawaningowe, np. ACSI, dla członków których oferuje zresztą rabaty, dla innych ma, niestety, „znakomite” ceny. niemniej stardard bardzo wysoki, camping chyba wart swojej ceny
najpierw zrobiliśmy serwis kampera, a potem znaleźliśmy parcelę z widokiem na zatokę
w naszym sąsiedztwie sami Niemcy oraz jeden bus zagospodarowany na kampera z Czech
zaczynałem już planować podróż powrotną, zainspirowany trasą proponowaną przez Endiego, za co niniejszym bardzo dziękuję :-)
czas nam mijał na obserwowaniu jednostek pływających po zatoce...
ptaków władających lądem po drugiej stronie zatoki (na zdjęciu siedzą na skałach)
naszą uwagę przykuwały owady, prawdopodobnie szarańcze
dziewczynki zajęły się sztuką ;-)
w zabawie przeszkadzał im miejscowy kot, którego w końcu przegoniliśmy, jak w ferworze zabawy zaczął nam dziurawić obrus
podczas każdego wyjazdu dziewczyny ozdabiają nam obrus jak tylko go rozłożymy, tutaj użyły do tego celu m.in. skorupy jeżowca
sam camping bardzo nam się podobał, sensownie i estetycznie zagospodarowany
camping jest na tyle duży, że konieczne były tablice informacyjne
znajduje się tutaj ładny plac zabaw
ciepła woda w łazienkach z kolektorów słonecznych
plaża jest bardzo ładna, najbardziej podobała nam się wcześnie rano, pusta...
można wtedy bez ograniczeń korzystać z trampoliny
cennik plażowych atrakcji dla orientacji
dla chętnych pole do minigolfa, atrakcyjnie zlokalizowane
w ciągu dnia poszliśmy do wody, największą frajdę dzieciom sprawiały zjeżdżalnie
niezmiennie cieszyło zbieranie muszelek, stąd mamy ich najwięcej
 |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2010-08-22, 18:38
|
|
|
wycieczka do miasteczka
z campingu do miasteczka kursuje bus, bilety kupuje się w recepcji
po przyjeździe w oczy rzuciły nam się stragany. zabudowania miejskie zaprojektowane tak, by nie zaburzać ich piękna ;-)
w pobliżu znajduje się targ. nie grzeszy urodą, ale będzie nam się dobrze kojarzyć, bo skosztowaliśmy tutaj kilku rodzajów sera kupując prawie kilogram specjału z wyspy Pag, w którym się zakochaliśmy jeszcze w Trogirze. handlarze kusili nas: maslinowo ulje, prsut, vino, ale nie daliśmy im się :-)
weszliśmy w wąskie uliczki, zaglądając tu i tam ;-)
rozpoczęliśmy wspinaczkę do górującej nad miastem twierdzy Spanjola.
urokliwa kapliczka
musieliśmy wspinać się po stromych schodach naprawdę wysoko
dalsza droga wiodła parkową alejką, bogato zadrzewioną i ukwieconą
widzieliśmy kwitnącą agawę...
wspinaczka dobiegła końca. nie wchodziliśmy do środka
chciałem spojrzeć na miasto spod samej twierdzy, ale dojście niezbyt bezpieczne
widoki z góry były między innymi takie
w okolicy twierdzy wypatrzyliśmy samostan
schody na dół...
oryginalna okiennica-żaluzja
centrum Hvaru nas zachwyciło
w agencji Jadroliniji kupiliśmy bilety na jutrzejszy prom ze Stari Grad do Rijeki. były drogie, więc symbolicznie postanowiliśmy nie jeść obiadu na mieście (jakby to coś zmieniło ;-) ). dzieci musiały coś zjeść więc dzisiaj miały kolejny dzień dziecka- na obiad lody i pączki, z którymi tańczyły na centralnym placu :-)
piękne samochody spotykaliśmy w każdym zakątku Chorwacji
kot obecny nawet w reklamie
te prawdziwe też nas zachwycały
wróciliśmy na camping. na kolację zjedliśmy makaron, a potem winogrona. cisza, spokój...
ostatni wieczór na wyspie. żal, że wyprawa już się kończy...
oprócz księżyca noc rozświetlały nam nasze lampki solarne
 |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2010-08-23, 06:17
|
|
|
13.30 do Rijeki
2 doby na Camp Vira kosztowały nas 663 kuny, to najdroższy camping na naszej trasie! zrobiliśmy serwis i odjechaliśmy do Stari Grad. kampera zaparkowaliśmy na campingu Jurjevac, na którym gościliśmy kilka dni temu
Endi jeszcze biwakował, Duduś już wyjechał do Polski, camping prawie pusty... my tymczasem poszliśmy zwiedzić miasto, bo poprzednim razem nie do końca nam się to udało
obejrzeliśmy samostan
zauważyliśmy subtelną kapliczkę...
stary dzwon, zdjęty z remontowanej wieży kościoła...
duże wrażenie zrobił zakład fryzjerski, czas zatrzymał się tu kilkadziesiąt lat temu :-)
koty, wszędzie koty...
przed wyjazdem na prom chcieliśmy zjeść śniadanie, ale większość restauracji czynna od 12.00
znaleźliśmy w końcu lokal, zamówiliśmy pizzę (bardzo smaczna) i pożegnalne piwo
pojechaliśmy na prom. było zdecydowanie za wcześnie, ale przejmował nas strach, że się spóźnimy ;-) o tej porze byliśmy jednymi z nielicznych oczekujących na rejs
najpierw udaliśmy się na zakupy do Konzuma, potem wypiliśmy kawę w pobliskiej knajpce. czas płynął leniwie...
auta zjeżdżały się bardzo powoli
po parkingu błąkał się oczywiście kot
na horyzoncie pojawiły się statki. oprócz naszego prom z Ancony
w międzyczasie przyjechał Endi, zdążył mi jeszcze pokazać na mapie dokładną trasę powrotną przez Niemcy
z Włoch przypłynęło sporo kamperów
w międzyczasie rozładowano nasz prom i zostaliśmy jako pierwsi wywołani do wjazdu
statek w średnim standardzie, troszkę zaniedbany
zanieśliśmy rzeczy do kabiny i wyszliśmy na pokład
wypłynęliśmy punktualnie zabierając ze sobą piękne wspomnienia
wielokrotnie mijaliśmy lokalne promy
po trzech godzinach wpłynęliśmy do Splitu
ten rejs był prezentem dla naszych córek, nocna podróż statkiem to było ich marzenie. nic dziwnego, że cieszyły się jak... dzieci :-)
na statku był plac zabaw, czyli suchy basen z piłkami (ale bez piłek) oraz bujanka
kawa i lody w pustej kawiarni
kolacja w restauracji była smaczna i stosunkowo niedroga
wychodziliśmy jeszcze potem na pokład, ale szarzało, dziewczynki zrobiły się senne. położyliśmy je spać, zasnęły jak aniołki
sami jeszcze trochę posiedzieliśmy na rufie, aż zapadły zupełne ciemności
 |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2010-08-23, 10:15
|
|
|
pożegnanie z Chorwacją
noc minęła nam spokojnie. w promowej kabinie podobnie jak w kuszetce pociągu PKP relacji Gdańsk-Katowice, którym w marcu jechaliśmy po naszego kampera, było trochę za ciepło. wielka szkoda, że Jadrolinija nie oferuje znanego np. z rejsów z Włoch do Grecji systemu "camp on board", który umożliwia m.in. spanie w kamperach. nie narzekamy jednak na podróż, chociaż wibracje i hałas, były w pewnym sensie dokuczliwe. nie narzekamy, bo większość spała na zawnętrznych ławkach, na karimatach na podłodze, a nawet w nieużywanym suchym basenie dla dzieci. najsprytniejsi, w tym nasz Endi, zajęli wygodne kanapy w salonie. na przyszłość wiemy, że bez kabiny da się podróżować nawet z dziećmi, tylko trzeba zadbać o miejsca, czyli pasażerowie kampera wchodzą pieszo (trzeba mieć osobne bilety) i zajmują miejsca, bo najpierw wchodzą i wychodzą piesi. minusem jest tylko to, że ktoś zawsze musi pilnować dobytku, podczas gdy kabinę zamykamy na klucz. różnica w cenie stosunkowo niewielka
zaczynało świtać
bogini Jutrzenka pomalowała góry na różowo
spokój bezchmurnego nieba zakłócały tylko mknące samoloty
to był najpiękniejszy wschód słońca w Chorwacji, może dlatego, że jedyny, którego nie przespaliśmy ;-)
dziewczynki się obudziły. ubraliśmy je, bo na pokładzie chłód.
w oddali zaczęła majaczyć Rijeka, tymczasem ruszyliśmy do restauracji na śniadanie, które było w cenie kuszetki. oczywiście szwedzki stół, całkiem bogaty i smaczny
po śniadaniu zaczęliśmy się pakować, bo widzieliśmy już wejście do portu
Rijeka od strony morza to blokowiska, które delikatnie mówiąc nas nie zachwyciły
prom dopłynął bezpiecznie do celu, może pomógł mu patron?
długo oczekiwaliśmy na otwarcie pokładu samochodowego, w końcu otwarto grodzie i mogliśmy schodzić na dół. piesi zaczęli gromadzić się przy wrotach
udaliśmy się do kampera. tutaj pożegnaliśmy znajomych z Kołobrzegu, którzy najbliższe kilka-kilkanaście dni mieli spędzić na Istrii
w końcu wrota zaczynają się otwierać i zaczyna do nas docierać światło słoneczne
dla wszystkich trwa to zbyt długo. tutaj nie ma już cudownej atmosfery chorwackiej prowincji :-(
wyjeżdżając ze statku musimy przeciskać się przez grupki pieszych
na lądzie duży ruch
w sumie nie zdziwiło nas, że parkujące samochody zablokowały wyjazd z terminala ;-)
po kilku minutach stwierdziliśmy, że Rijeka ma swój klimat i pewnie też może się podobać
dopiero teraz rozpoczęliśmy naszą drogę do domu... |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Endi
Kombatant

Twój sprzęt: LaLunia II / Mobilvetta K-yacht MH 85
Nazwa załogi: PaPi Team
Pomógł: 18 razy Dołączył: 05 Paź 2008 Piwa: 311/484 Skąd: Kołobrzeg
|
Wysłany: 2010-08-24, 21:48
|
|
|
Witaj affa !
Cieszę się, że skorzystałeś z moich sugesti co do wyboru trasy i przejazdu, szczególnie przez Austrię.
Przejazd wydaje się zupełnie oczywisty i prosty i tak właśnie jest w przypadku camperów do 3,5 t. Natomiast w Twoim jak i moim przypadku nasze „miłości” przekraczają dość znacznie tę wagę. Wcale nie oznacza, że są przez to jakieś nieforemne czy ociężałe. Wręcz przeciwnie, są zgrabniunie a w górach „figlują” jeszcze, że …ho..ho !!
Ale jeśli chodzi o przejazd Austrii - autostradą to jest to dość kosztowne, np. Salzburg – Villach i przejście do Słowenii wraz z tunelem Karawanken to wydatek około 70 EU w jedną stronę. Natomiast jazda landstrasse np. Kufstein – Plockenpass – Tolmetzzo Włochy to 10 EU. Wariant nie jest zbyt szybki ale bardzo widokowy i krajoznawczy.
Wracając do Chorwacji to i ja chciałbym podziękować …ale Twojej żonie , która podała nam przepis na muszllęę. Jeszcze nie próbowałem sam, ale wiem, że jest dobry i jak tylko dostane te muszle w hurtowni…toooo, - oblizuję już palce.
Hvar, który tak interesująco przedstawiłeś w foto-relacji nas również zauroczył a jego cudne zatoczki szczególnie pozostaną nam w pamięci gdyż tym razem spędziliśmy dużo czasu z łódką na wodzie. To w jakiś sposób pozwalało znieść te - upały. Na wyspie zwiedziliśmy niemalże te same miejsca co Wy. Nam dodatkowo udało się nacieszyć, liliowymi polami lawendy.
Lawędową fotkę dedykuję – wszystkim oglądającym.
Pozdrowienia dla małżonki i całuski dla dziewczynek
Zapach lawendy.JPG
|
 |
| Plik ściągnięto 8262 raz(y) 176,1 KB |
|
_________________ Najpiękniejsze hobby świata ! |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2010-08-25, 17:26
|
|
|
| Endi napisał/a: | | Cieszę się, że skorzystałeś z moich sugesti co do wyboru trasy i przejazdu, szczególnie przez Austrię |
jak dla mnie trasa ta jest dużo ładniejsza niż inne warianty- zakochałem się w kwietniu w Alpach i już
| Endi napisał/a: | | jego cudne zatoczki szczególnie pozostaną nam w pamięci gdyż tym razem spędziliśmy dużo czasu z łódką na wodzie. To w jakiś sposób pozwalało znieść te - upały. Na wyspie zwiedziliśmy niemalże te same miejsca co Wy. Nam dodatkowo udało się nacieszyć, liliowymi polami lawendy |
niestety nie popływaliśmy sobie, bo byliśmy w towarzystwie i czas spędzaliśmy razem, ale w przyszłym roku już sobie nie odmówimy
Twój przykład dowodzi również, że warto wypożyczyć auto i dojechać w miejsca gdzie kamperem trudno się dostać...
a przez tunel Zavala/Pitve, o którym Daniel Stus pisał jechałeś? podobno robi jeszcze większe wrażenie niż droga z Sucuraj do Stari Grad
| Endi napisał/a: | | Pozdrowienia dla małżonki i całuski dla dziewczynek |
dziękuję za pozdrowienia i pozdrawiam wzajemnie
do zobaczenia być może za rok, w Chorwacji, albo innym ciepłym kraju |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2010-08-25, 21:01
|
|
|
długa droga do domu
z Rijeki ruszyliśmy na Opatiję, a potem drogą nr 8 do Rupa, stąd do Sapjane (granica ze Słowenią). droga minęła szybko, Chorwację żegnaliśmy z wielkim smutkiem
Słowenia nie zauroczyła nas, nic dziwnego, że Słoweńcy pędzą latem nad chorwackie morze... jadąc drogą nr 7 bardzo szybko dotarliśmy do granicy z Włochami
dalej kierowaliśmy się na Basovizza, Villa Opicina, Prosecco i omijając Trieste drogą nr 14 na Moncalfone, a stąd drogą nr 305 na Udine
większość dróg ma wspaniałą nawierzchnię
pozostałe drogi i tak są lepsze i bezpieczniejsze niż w Polsce. nawet wąskie drogi w małych miasteczkach...
Włochy mamy w planach, ale nie takie jakie widzieliśmy przez większość czasu za oknem
w końcu na horyzoncie pojawiły się góry
za Udine wjechaliśmy na drogę nr 13 i jechaliśmy aż do miejscowości Carnia. góry stawały się coraz wyższe, a nasze auto zaczęło się dziwnie zachowywać... silnik zaczął się dławić na wysokich obrotach, ale nie przestawał pracować, dlatego zdecydowałem się kontynuować jazdę
nie chcieliśmy się zatrzymywać, mimo mnóstwa ciekawych miejsc po drodze. męczyła nas tylko jedna myśl: jechać, jechać... dojechać!
objawy wskazywały na paliwo, przypomniałem sobie tankowanie na pełnej samochodów, ale obskurnej stacji w Opuzen na Chorwacji. zacząłem podejrzewać zapychający się filtr paliwa, ale szybko porzuciłem te myśli, gdyż wymieniałem go ledwie miesiąc wcześniej. jechaliśmy więc dalej drogą 52 do Tolmezzo, a potem 52bis na Plockenpass
auto traciło moc, zaczęły się problemy z niewyłączającym się wentylatorem (awaria przekaźnika). przestałem korzystać z klimatyzacji, żeby trochę odciążyć silnik. myślałem sobie, że turbina nawala, ale samochód ciągle jechał, nie chciałem decydować zbyt pochopnie o skorzystaniu z assistance
zaczęło się ostre wspinanie na przełęcz, droga wielokrotnie zawijała
co chwila betonowe osłony przed lawinami i krótkie tunele
nasza prędkość momentami spadała do niecałych 30 km/h, byliśmy już naprawdę wysoko
robiliśmy co chwila przerwy, żeby dać oddech silnikowi i... przepuścić jadący za nami sznurek pojazdów
z Plockenpass zaczęliśmy zjeżdżać w dół, nawierzchnia coraz gorsza. samochód słabł, zaczęliśmy myśleć o warsztacie. dalsza droga biegła do Kotschach, potem nr 110 do Oberdrauburg i nr 100 do Lienz
nasz zdenerwowany sytuacją rodzinny fotograf przestał robić zdjęcia, utrwalił jedynie m.in. niesamowity kolor wzburzonej wody rzeki Isel...
w Alpach zakochaliśmy się podczas naszej ostatniej podróży, więc mimo nerwowej sytuacji z wielką przyjemnością obserwowaliśmy otoczenie
dojechaliśmy w okolice masywu Grossglockner, by z wielkim strachem wjechać w 5 km tunel... wyjechaliśmy w końcu z drugiej strony, a po kilkunastu kilometrach w Mittershill skierowaliśmy się drogą nr 161 na Kitzbuhel. tutaj podjechaliśmy do jednego, a potem kolejnego warsztatu, w końcu mechanik stwierdził, że turbina pada. nie do końca chciałem w to wierzyć, ale ustaliliśmy z nim wspólnie żeby jechać, powoli jechać...
za Kitzbuhel, a przed St.Johann skręciliśmy w lewo, w drogę 178 na Kufstein. w samym Kufstein skierowaliśmy się na granicę z Niemcami do Kiefersfelden, a potem do niemieckiej autobany!
mijaliśmy po drodze piękny zamek, ale bardziej emocjonowaliśmy się pracą silnika :-(
ponieważ jeszcze we Włoszech przestaliśmy używać klimatyzacji, a upał na dworze był niemiłosierny, żona co chwilę zmieniała mi ręczniki, którymi chłodziłem głowę...
jazda po autostradzie samochodem z trudem rozpędzającym się do 60 km/h na prostej drodze nie była łatwa, ale apogeum osiągnęliśmy na stromych podjazdach w kierunku Monachium, gdzie nasza prędkość w skrajnym momencie wynosiła 23 km/h. obtrąbieni na wszelkie możliwe sposoby zjechaliśmy za Rosenheim na drogę krajową, biegnącą wzdłuż autostrady, dzięki czemu ominęliśmy autostradę w okresie szczytu. w końcu musieliśmy na nią wrócić, ale wkrótce zrobiliśmy sobie postój na którymś rasthofie. lody, odpoczynek, potem kolacja, bajka... położyliśmy dzieci spać i ruszyliśmy dalej. silnik przez pewien czas pracował równo, ale w końcu wszystko wróciło do normy. zmęczony zatrzymałem się na noc na stacji paliw tuż przed dawną granicą niemiecko-niemiecką |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2010-08-31, 21:04
|
|
|
na tym się kończy relacja. końcowy etap mało spektakularny, w dodatku minął nam na nasłuchiwaniu silnika
ostatni nocleg w Polsce opisaliśmy tutaj http://www.camperteam.pl/...ic.php?p=173377
Chorwację wspominamy do teraz jako wspaniały kraj na wakacje
wedle różnych opinii dostarcza podobnych atrakcji jak włoskie wybrzeże Adriatyku za ciągle mniejsze pieniądze
nie nadaje się dla kamperowców, którym camping ogranicza wolność
jest idealna dla osób, które poczucie bezpieczeństwa przedkładają ponad wszystko
to nasz pierwszy "południowy" wyjazd, więc nie mamy własnych punktów odniesienia, ale intuicja podpowiada, że mimo iż to nie jest nasza wymarzona Toskania to stanie się ważnym kierunkiem naszych przyszłych wyjazdów. nie będziemy tutaj przyjeżdżać zwiedzać, ale pomieszkać, cieszyć się ciepłym morzem, najadać się do syta świeżymi rybami i owocami morza, nie zapominając o domowych wyrobach (oliwa, wino).
Chorwacjo do zobaczenia za rok |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
| Wyświetl szczegóły |
 |
Tadeusz
Administrator CamperPapa

Twój sprzęt: Fiat Talento Hymercamp
Nazwa załogi: Kucyki
Pomógł: 16 razy Dołączył: 06 Lis 2007 Piwa: 1610/2356 Skąd: Otwock
|
Wysłany: 2010-08-31, 21:39
|
|
|
Babaffa i Affa, za tę opowieść i ilustracje do niej, za swadę i ciekawy przekaz, a wreszcie za ciepło bijące z tej relacji i uczynienie córeczek głównymi bohaterkami, polubiłem Was jeszcze bardziej. Nie mam, póki co, innej możliwości wyrażenia uznania jak tylko postawienie wirtualnego piwa. Czynię to z przyjemnością.
Chociaż znam dokładnie Chorwację, dzięki Wam zobaczyłem ją jeszcze raz, jakoś inaczej, bo Waszymi oczami. Dziękuję. |
_________________ W życiu najlepiej jest, gdy jest nam dobrze i źle. Kiedy jest tylko dobrze - to niedobrze.
Ks. Jan Twardowski.
 |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2010-08-31, 21:49
|
|
|
| Tadeusz napisał/a: | | Chociaż znam dokładnie Chorwację, dzięki Wam zobaczyłem ją jeszcze raz, jakoś inaczej, bo Waszymi oczami. |
również uwielbiam poznawać świat cudzymi oczami i konfrontować z tym co sam widziałem/zobaczę |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
wbobowski
Kombatant moder

Twój sprzęt: Dethleffs Globetrotter I-645 DB Ducato 2,5TDI
Nazwa załogi: Bobosie
Pomógł: 15 razy Dołączył: 18 Lut 2008 Piwa: 353/135 Skąd: Lublin - Dąbrowica
|
Wysłany: 2010-09-05, 23:28
|
|
|
Fajna relacja, taka jaką lubię. Najważniejsze fakty w treści, której nie może być za dużo. Za to zdjęć nigdy za dużo. I oczywiście namiary GPS, które sobie spisałem.
A że córcie są głównymi bohaterkami, to dobrze Tadziu wiesz, że to normalka. U nas teraz na zdjęciach rodzinnych też głównie wnuki. |
_________________ Włodek i Ela
Nasze kamperki
 |
|
|
|
 |
Dembomen
weteran

Twój sprzęt: KOMEDIA Fiat-Detleffs Globetrotter 2,5D 1989
Nazwa załogi: Dembomenki
Pomógł: 2 razy Dołączył: 07 Mar 2008 Piwa: 23/24 Skąd: Ełk
|
Wysłany: 2010-09-06, 02:43
|
|
|
Hej!
Świetna relacja, pozdrawiamy
Hej! |
_________________ Misiek
Świat jest piękny,tylko my go psujemy!
 |
|
|
|
 |
jury
zaawansowany

Twój sprzęt: N-126 za Lancia Ypsilon
Pomógł: 1 raz Dołączył: 20 Lis 2009 Piwa: 3/2 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2010-09-06, 08:38
|
|
|
| affa napisał/a: | jury, cykada wygląda podobno tak http://pl.wikipedia.org/wiki/Cykadowate
i fakt, to ona nam grała
to na zdjęciu to najprawdopodobniej szarańcza. jeśli masz sprawdzone informacje to napisz proszę |
To przeczytaj dokładnie podpis pod tym zdjęciem który mówi że jest to linienie. A ten owad na Twoim zdjęciu jest CYKADĄ |
_________________
 |
|
|
|
 |
Camper Diem
Kombatant

Twój sprzęt: Eura Mobil
Nazwa załogi: Camper Diem!
Pomógł: 6 razy Dołączył: 01 Wrz 2007 Piwa: 59/73 Skąd: Gdańsk-Wrzeszcz
|
Wysłany: 2010-09-06, 09:29
|
|
|
jury, na zdjęciach które oglądałem cykada była obła, a szarańcza podłużna, dlatego założyłem, że owadem spotkanym w HR była szarańcza, ale skoro jesteś pewien to przyjmuję, że widziałem cykadę. w sumie się cieszę, bo chciałem zobaczyć cykadę nie szarańczę |
_________________ Camper Diem! |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do ulubionych Wersja do druku
|
|